wtorek, 10 października 2017

O (nie)zwyczajnych meblach. Isabell Bruno, Christine Baillet - IKEA na nowo. Zrób to po swojemu


Szwedzkiego sklepu IKEA nie trzeba jakoś szczególnie przedstawiać. Zna go większość i duża część z tej większości ma coś z ikeowskiego asortymentu w domu.
Rozejrzałam się po swoim kwadracie i hmmm… mamy stamtąd trochę rzeczy: stołki, krzesła, kanapę, regały i inne meble, tekstylia i pościel, naczynia i kuchenne akcesoria, maskotki i zabawki, lustra, kwiaty i trochę innej drobnicy, czasem pojawia się też spożywka… Nawet elementy tła dla książki na poniższym zdjęciu są z IKEA ;)

W roli tła: komoda Tarva, pokrywa pojemnika Hol, regał Expedit, kosz Bullig


I właśnie o IKEA będzie dzisiaj mowa - Grupa Wydawnicza Relacja wydała właśnie książkę o tym, jak można pobawić się meblami ze szwedzkiego sklepu. Pomysł wprawdzie nie jest ani nowy, ani rewolucyjny. Wszak od dawna istnieje już strona IKEA Hackers, która przedstawia pomysły na nieoczywiste wykorzystywanie zwykłych ikeowskich mebli. Autorki książki takie majsterkowanie nazwały DAYA (Do As You Are) „Zrób to po swojemu”, czyli kreatywne majsterkowanie o krok dalej, niż trend DIY (Do It Yourself). 

Książka przedstawia projekty o różnym stopniu trudności (łatwy, średni, trudny i ekspert) wykorzystujące popularne linie mebli m.in. Kallax, Kura, Frosta, Lack, Bekvӓm. 






Na pewno pokusimy się o realizację kilku z nich, szczególnie, że mam je w planach w takiej lub podobnej wersji już od dłuższego czasu (jeszcze zanim w ręce wpadła mi ta książka), bo sfera blogerska też jest bardzo kreatywna ;) O czym przekonacie się za chwilę.



Powyżej mamy komodę Malm z naklejonymi piktogramami. Podobny projekt przedstawiła Kasia Frenczak-Sito na swoim montessoriańskim blogu Kukumag. Kiedy mały Jacek będzie już samodzielniejszym małym Jackiem mam zamiar wykorzystać piktogramy przygotowane przez Kasię, które udostępniła do pobrania blogu.

Skoro jesteśmy już przy dziecku. Oto na zdjęciu stołek  Bekvӓm zamieniony na zabawkową kuchenkę. 


Pozostańmy więc jeszcze w klimatach montessoriańskiej samodzielności, bo tenże stołek można przerobić również na coś kuchennego dla dziecka, czyli podest Kitchen Helper

Zabawkową kuchenkę można również zrobić ze stolika Lack, o czym przekonuje jeden z projektów na wspomnianej wyżej stronie IKEA Hackers. Ale jak zabawa, to na całego, bo co powiecie na "planszówki"? ;)



W temacie poważniejszej aranżacji dla najmłodszych – łóżko Kura, która daje całe mnóstwo możliwości. Internet zawiera je całe mnóstwo, jednym z polskich projektów jest domek plażowy na blogu Agaty, czyli Ruby Times.



I jeszcze zabawki na okrągło, czyli ekspozycja ważna tak samo jak porządek ;)



Ale, ale! Żeby nie było, że tylko dziecko i dziecko. Dla siebie też coś znalazłam – tadam! Retro Kallax i biurowa wersja obrazów mojego ulubionego Mondriana :) I'm falling in love ;)





Książka zawiera notę Ani Grupa IKEA, ani żaden z jej podmiotów zależnych nie są w żaden sposób związani z wydawcą i zawartością tej książki. 


A szkoda! IKEA mogłaby nad tym pomyśleć i oprócz corocznych „zwyczajnych” katalogów serwować też coś na wzór tej książki. Przecież chwalą się, że ich meble można wykorzystać kreatywnie nie tylko w odniesieniu do regału Kallax.


6/6
___________________________________
Isabell Bruno, Christine Baillet, IKEA na nowo. Zrób to po swojemu (Réinventer IKEA), Grupa Wydawnicza Relacja 2017
Egzemplarz do recenzji przekazała Grupa Wydawnicza Relacja



środa, 4 października 2017

Światowy Dzień Zwierząt (ang. World Animal Day) 2017. Iwan Sokołow-Mikitow (tekst), Georgij Nikolski (ilustracje) - Leśne obrazki


Jednym z fajniejszych aspektów bycia mamą małego dziecka jest to, że tyle jest przed nami do zobaczenia, do nauczenia, do przekazania, do przedstawienia świata i obserwacji zachwytów małego człowieka.

Maria Montessori była zdania, że zanim dziecko wkroczy w świat baśni, bajek i nierzeczywistej fantazji najpierw powinno poznać świat realny, a wraz z nim cały aspekt piękna natury. Dlatego do około 6-go roku życia m.in. w dziecięcej biblioteczce powinny znajdować się głównie książki, które mu ten świat objaśnią i pokażą. Ważne przy tym, aby ilustracje były fotografiami lub odpowiednio odwzorowanymi rysunkami. I przede wszystkim powinny być piękne.

Całkiem niedawno w moje ręce trafiła (o dzięki ci, bookcrossingu!) prześliczna książka o życiu leśnych zwierząt. I od razu postanowiłam podzielić się nią przy okazji Międzynarodowego Dnia Zwierząt, który przypada właśnie dzisiaj.




„Leśne obrazki”, czyli książka z pozbawionym intantylizmu tekstem o życiu leśnych zwierząt, podzielona jest na cztery pory roku, bogato ilustrowana wysmakowanymi rysunkami z kreską będącą połączeniem (moim zdaniem) japońskiej sztuki malowania tuszem Suiboku-ga i zachodniej akwareli.
Wam może skojarzyć się naturalnie inaczej (ciekawa jestem jak), ale myślę, że zgodzicie się, że bez względu na to, jak ją określić – obrazy wyszły z tego fenomenalne. Wszystko to sprawia, że została obwołana najpiękniejszą książką w naszej domowej biblioteczce. To z radością odkryta przeze mnie, a dawno wydana (1989 rok) perełka. Zobaczcie zresztą sami: 






















__________________________

Iwan Sokołow-Mikitow (tekst), Georgij Nikolski (ilustracje), Leśne obrazki, wyd. Raduga Moskwa 1989




niedziela, 1 października 2017

Legalna Kultura: Mobilna Księgarnia Marzeń


Otrzymałam kilka dni temu pewnego e-maila. Projekt, który został opisany w jego treści jest na tyle ciekawy, bo promujący książki oraz czytelnictwo, że postanowiłam się nim z Wami podzielić. Poniższy tekst jest w całości kopią otrzymanej wiadomości. Zapraszam do lektury i udziału w wydarzeniu :)

"Mobilna Księgarnia Marzeń rusza w podróż po Polsce. Nowy projekt Legalnej Kultury

„Księgarnia jest furtką do nowego pięknego świata, czyli świata książek. Niestety z każdym rokiem tych furtek ubywa” – mówi Danuta Stenka, która czytaniem Saszeńki Simona Montefiorego inauguruje projekt Księgarnia Marzeń, wspierający niesieciowe księgarnie i zachęcający do czytania.

Sytuacja małych i niesieciowych księgarń jest dziś w Polsce dramatyczna. Według najnowszych danych Ogólnopolskiej Bazy Księgarń co roku z mapy kraju ginie nawet kilkadziesiąt takich miejsc - na 1836 księgarń dostępnych w OBK  tylko 12 działa w gminach wiejskich lub na wsiach.

Księgarnia Marzeń w pierwszej, pilotażowej edycji odwiedzi m.in. Włocławek, Płock i Otwock. W każdej księgarni odbędą się dwa spotkania - na pierwszym aktorka lub aktor przeczyta fragmenty wybranej przez czytelników powieści. Przez kilka tygodni czytelnicy indywidualnie będą kontynuować lekturę, która kończy się na drugim spotkaniu z aktorem. Spotkania w księgarniach mają zachęcić czytelników do ich regularnego odwiedzania. Księgarnia Marzeń wspiera niewielkie księgarnie, które nie tylko zajmują się sprzedażą, ale są także miejscem spotkań ludzi, dla których książki są ważną częścią życia i inspiracją do rozwoju. Udział w spotkaniach jest bezpłatny.



Pierwsze czytanie odbędzie się 2 października we Włocławku. W księgarni „Gdańscy” Danuta Stenka przeczyta fragmenty powieści Saszeńka Simona Montefiorego - niezwykłej historii o krótkim romansie, który zmienił życie kilku pokoleń. 

Danuta Stenka to aktorka znana z filmów, seriali, spektakli teatralnych i słuchowisk radiowych. Uznana za jedną z najpiękniejszych i najzdolniejszych aktorek w Polsce, otrzymała wiele nagród za role filmowe i teatralne. Występowała w filmach Andrzeja Wajdy, zasłynęła z roli George Sand w filmie "Chopin. Pragnienie miłości" oraz Judyty w komedii romantycznej „Nigdy w życiu!”. Ogromną popularność zyskała dzięki rolom w produkcjach serialowych: „Boża Podszewka” „Ekstradycja III”, „Zaginiona” czy "Lekarze". Obecnie związana z Teatrem Narodowym w Warszawie, grała u najwybitniejszych reżyserów teatralnych – Izabelli Cywińskiej, Grzegorza Jarzyny i Krzysztofa Warlikowskiego. Jest ambasadorką kampanii społecznej Legalna Kultura. 

Projekt Księgarnia Marzeń jest realizowany przez Fundację Legalna Kultura w ramach programu Partnerstwo dla książki finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Danuta Stenka zaprasza do Księgarni marzeń:



Informacje o projekcie i relacje z Księgarni Marzeń na stronie: www.ksiegarniamarzen.pl"
Ja jeszcze dodam, że projekt można również śledzić na Facebooku.

sobota, 30 września 2017

Tydzień Zakazanych Książek (Banned Books Week) 2017: Nasze prawo do czytania (Our right to read)


Odwiedziłam ostatnio Gminną Bibliotekę Publiczną w Raszynie. Trafiłam tam na plakat, który przypomniał mi o corocznym tygodniowym wydarzeniu.



Tydzień Zakazanych Książek (Banned Books Week) na świecie obchodzony jest od 1982 roku, w Polsce natomiast dopiero od kilku lat. To święto było inicjatywą Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy, które zaobserwowało, że dużo książek również w czasach współczesnych  jest zakazywanych i/lub wycofywanych z obiegu (przez 40 lat ok. 11 tysięcy tytułów). Uznali to za  niepokojące. Dlatego Banned Books Week jest jednocześnie sprzeciwem na ingerencję cenzury w kulturę. Hasło przewodnie tegorocznej edycji brzmi: „Nasze prawo do czytania” (Our right to read).



Z wielu powodów dane tytuły na przestrzeni lat wpadały na „indeks ksiąg zakazanych”. Czasem obiektem represji był autor (np. Salman Rushdie, Aleksander Sołżenicyn), ale też tematyka seksualna („Lolita”, „Nowy wspaniały świat”), ideologiczna („Rok 1984”, Biblia), zbyt mało patriotyczna („Na zachodzie bez zmian”, „Rzeźnia numer pięć”), propagująca antysemityzm („Oliver Twist”), czarną magię (np. cykl o Harrym Potterze), i/lub obrażająca Kościół Katolicki, czy też „bezbożne” („Książę”, „Kod Leonarda da Vinci”, „Szatańskie wersety”), zawierająca zbyt wulgarny język („Paragraf 22”)  lub mającą… niski poziom („Przygody Hucka Finna”) . W Polsce dodajmy jeszcze  indeks „rządowy”  zmieniający szkolny kanon lektur („Proces” i  „Ferdydurke” za czasów ministra Giertycha).



Przejrzałam swoje półki, no i cóż – okazało się, że trochę zakazanych książek mój księgozbiór zawiera. Zachęcam do przejrzenia listy. Może też jakieś posiadacie i nawet o tym nie wiecie ;)




sobota, 2 września 2017

Jackoteka: Eryl Norris i Andy Mansfeld - Kto się kryje w wodzie?


Tam, gdzie do morza rzeka wpływa, ukrywa się kreatura niezwykle straszliwa…*


Cóż to może być za stworzenie, które straszy nie tylko ośmiornice, hipopotamy, krokodyle, ale nawet rekiny, co mają wielkie kły? Ach! Strach ma wielkie oczy, a przyczyna tak naprawdę jest… bardzo malutka. Aby się o tym przekonać, trzeba przeczytać książeczkę do końca. 







Choć „przeczytać” to dużo powiedziane, bowiem największą atrakcją wcale nie jest treść, ale strona wizualna. Zresztą inną, „leśną” książeczką już się zachwycałam tutaj na blogu. Nawet określiłam ją, bardzo trafnym nie tylko moim zdaniem, przymiotnikiem „efektowny minimalizm”




Jacek uwielbia książeczki typu pop-up. Wyskakujące z niej przestrzenne zwierzęta są dla niego bardzo interesujące. Oczywiście oba egzemplarze trzymam z daleka od małych rączek, bo po tych pięknych zwierzątkach szybko nie byłoby śladu. Ale chcę też zwrócić uwagę, że chociaż są dedykowane dla wieku 3+, to tak naprawdę można je zaproponować już niemowlakowi, który dobrze widzi, czyli po ok. 6 miesiącu życia. Oczywiście pod kontrolą dorosłego. Ale jaka to fajna zabawa, kiedy można dziecku czytać jednocześnie wymyślając i modulując głosy każdego z przestrzennych zwierząt. Bez wątpienia obie te książeczki są najlepszymi pozycjami w obecnej Jackotece.


___________________
* Eryl Norris i Andy Mansfeld - Kto się kryje w wodzie?, wyd. Mamania 2015


czwartek, 31 sierpnia 2017

O tym, co ważne w rodzinie. Petra Krantz Lindren - Mów, słuchaj i zrozum. Zadbaj o poczucie własnej wartości swojego dziecka


Poczucie własnej wartości karmi się poprzez relacje z ludźmi, którzy najwięcej dla nas znaczą. Dziecko o dobrze rozwiniętym i zdrowym poczuciu własnej wartości żyje wśród ludzi, którzy interesują się jego myślami, uczuciami i potrzebami, szanujących je, dostrzegających i słyszących je, doceniających i traktujących poważnie. *

Recenzja "Dobrej relacji" dostępna tutaj.


Rodzicielstwo bliskości. W ostatnim czasie, podobnie jak minimalizm, to bardzo modne słowo. Wiąże się z nim pewna filozofia rodzicielskiej postawy. Wymaga dużo uważności, zaangażowania, rozmów i czasu. W zasadzie, jakkolwiek to zabrzmi dziwnie, rodzicielstwo bliskości najprościej jest „realizować”, kiedy dziecko jest niemowlęciem: karmienie piersią, współspanie, chustowanie, blw to takie najczęstsze tego atrybuty. Dziecko w pierwszym okresie jest głównie beneficjentem, rodzic świadczeniodawcą. Szybko reaguje na sygnały, z entuzjazmem neofity wsłuchuje się w komunikaty kryjące się za płaczem, rozpracowuje każdy grymas i z chęcią podejmuje, a nawet inicjuje interakcję. A później dziecko dorasta, wprawdzie wciąż absorbuje i wymaga dużej uwagi rodzica, ale wzrasta jego samoświadomość, sprawczość i samodzielność. Jest już bardziej odrębnym bytem, trochę już takim „zwykłym człowiekiem”. I co wtedy z tym rodzicielstwem bliskości? Czy ono się kończy? Kiedy maluch wyrasta z chusty, przestaje pić mleko matki, zamiast pieluch nosi majtki, je nożem i widelcem? I czy rodzicielstwo bliskości ma w ogóle jakiś z góry określony czas trwania?

Moim zdaniem – nie. Może, a nawet powinno być realizowane na każdym etapie rozwoju dziecka bez względu na to, czy jest niemowlakiem, przedszkolakiem, czy nastolatkiem. Oczywiście wraz z wiekiem wymaga przeformułowania pewnych zachowań, ale idea wciąż jest ta sama – traktowanie z szacunkiem i empatią. Utwierdziła mnie w tym kolejna z książek poświęconych komunikacji z dzieckiem, tym razem szwedzkiej autorki Petry Krantz Lindgren „Mów, słuchaj i zrozum”.

Petra Lindgren już na wstępie zaznaczyła, że jej książka nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy, nie ma także ambicji bycia wyrocznią. Raczej pewnym zbiorem sugestii, do których można, ale nie trzeba się stosować. Nie chce być kolejną Tracy Hogg, która powie: „Hej, mnie słuchaj, bo wiem najlepiej. Dzięki mnie w Twoim domu zawsze będzie sielanka. Zastosuj tylko moje super metody, a się przekonasz.”

Książka szwedzkiej psycholog ma to, czego brakowałoby u Tracy Hogg, gdyby pisała nie o wychowaniu niemowląt, a nastolatków – uważność i zrozumienie. Wiem, brzmi to jak banał, ale naprawdę tak jest. Rodzic nie jest profesorem, ale mądrzejszym, doświadczonym i dojrzałym partnerem. We wzajemnych rozmowach, szczególnie w sytuacjach kryzysowych nie rozkazuje, nie doradza, nie grozi czy autorytarnie ostrzega, nie krytykuje, nie odwraca uwagi od problemu, nie przesłuchuje, nie ironizuje, ani moralizuje. Nie wtłacza też w z góry ustalone schematy. Słucha, stawia pytania ukierunkowane na rozwiązanie i „monitoruje” rozwiązanie problemu. Lub wspólnie z dzieckiem wypracowuje konsensus. Tym razem brzmi to dziwnie? To przeczytaj "dialog o majtkach” u Asi Jaskółki ;) Mniej więcej o takim podejściu jest mowa w tej książce. Chodzi w wieeelkim skrócie o to, że sposób w jaki odnosimy się do naszych dzieci przekłada się na to, jak one myślą o sobie samych i jak na tej podstawie budują poczucie własnej wartości.

Ach i jeszcze jedno! Żeby nie było, że tylko my musimy być zawsze ok, a dzieci już nie (swoją drogą książka zawiera dobrze wytłumaczone coś takiego ciekawego jak „schemat bycia ok”). Czy wiesz Drogi Bliskościowy Rodzicu, że również masz prawo do wyrażania swoich uczuć i realizacji potrzeb. W dobrej relacji powiedzieć „nie” ma prawo każdy, bo i każdy jest ważny.

W zasadzie mogłabym napisać, że wystarczy przeczytać tę książkę, albo „Dobrą relację” Małgorzaty Musiał i już jesteście w domu, znaczy bliskościowo oświeceni ;) Taki żarcik. A na serio – są tożsame. Ale wcale nie stracicie, jeżeli przeczytacie obie. A za jakiś czas pewnie zdarzy mi się napisać o najnowszym książkowym odkryciu, które wpisze się empatyczną relację rodzica z dzieckiem. Nie bądźmy tacy sztywni – dzieci to fajna sprawa, więc warto mieć z nimi dobry kontakt bez dyktatorskich zapędów. A i one muszą być na 100% pewne, że są dla nas ważne. 



Egzemplarz do recenzji przekazało wyd. Mamania

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...